O mnie i o Akademii

Wersja krótka:

Jacek Urbanik – autor i założyciel portalu akademiamuzykanta.pl. Twórca Platformy VOD z kursami i szkoleniami na akordeon. Muzykant, praktyk muzyki, klawiszowiec akordeonowy. Gra także w rockowym zespole muzycznym „Adrenalina” od 2002r, – na akordeonie i stage piano.

Pierwszy swój Koncert zagrał w 1995r., z okazji Dnia Kobiet, gdy miał 13 lat.

Czasem przyjmuje wizerunek sceniczny srogiego nauczyciela, zamieniając się Belfra Gofra. Gofer – bo taką ma ksywę z technikum.

Misją Jacka jest pomoc osobom, które po latach przerwy, chcą wrócić do muzykowania na akordeonie.
Edukując ich i przypominając ważne zasady gry na akordeonie. Czasem zaskakuje swoich kursantów, dbaniem o ich rozwój mentalny, pomagający im jeszcze szybciej i na stałe wrócić do muzykowania.

Wierzy, że jedynie poprzez zmianę swoich codziennych nawyków, można wrócić do muzykowania.

Myślą przewodnią Jacka jest:
„Przegrać Swoje Życie… Na Akordeonie Oczywiście”

Wersja dłuższa:

Cześć, nazywam się Jacek Urbanik. Na witrynie Akademia Muzykanata też jako Belfer Gofer i  ( gofer – bo tak na mnie wołają od technikum, ale nikt nie wie dlaczego ;))

Dzielę się tutaj, już ponad 26 -letnim doświadczeniem muzycznym i scenicznym, wiedzą teoretyczną i praktyczną. Zauważyłem, że lubię tłumaczyć, a w dodatku ponoć zrozumiale.


Dlatego powstała Akademia Muzykanta, bo w ten sposób mogę pomóc znacznie większej liczbie osób. Sam kiedyś nauczyłem się źle grać na akordeonie. Źle układałem palce na klawiaturze, nie tymi placami naciskałem guziki basowe i źle miechowałem itp. A ciężko naprawić takie rzeczy.


Od 2015r, rozwijam się także mentalnie, uczestnicząc w niezliczonych kursach i warsztatach. Szukam sposobów, jak efektywniej samemu się uczyć gry na akordeonie i jak w lepszy sposób podzielić i przekazać swoją wiedzę osobom, które tego potrzebują.

Jeżeli czytałeś, czy czytałaś książkę „Siła Nawyków” – to wiesz, że złego nawyku w ogóle nie można się pozbyć. Można go jedynie zastąpić innym, co jest bardzo, bardzo trudne. W 1986 roku nie było internetu, w pobliskiej księgarni nie było książek o akordeonach, także nie podpatrzyłem na YouTube, jak powinno się grać na akordeonie. 

Dla Kogo Akademia Muzykanta

Jest to w szczególności witryna dla Akordeonistów Muzykantów, którzy przestali grać na akordeonie i chcą wrócić do tego instrumentu. Jest też do „naprawy” błędów technicznych, z którymi sam się borykałem, a z niektórymi nadal się zmierzam.
Jak się okazuje, doskonale odnajdują się tutaj osoby, które w różnym wieku, dopiero zaczynają swoją przygodę z akordeonem.

Na Akademii Muzykanta, posługuję się akordeonami średniej klasy i tylko klawiszowymi. Na guzikówkach, po prostusię nie znam.

Cofnijmy się w czasie:

 

Zacząłem czytać nuty, gdy miałem wtedy 9 lat.…gdyby Dziadek nie miał akordeonu w domu, zapewne dzisiaj w ogóle bym nie grał. Wyciągał go od czasu do czasu, jak do niego przyjeżdżałem i mi na nim grał.

Gdy podrosłem na tyle, że mogłem go w miarę utrzymać ( ok 6-8 lat miałem) często na nim grałem, a raczej próbowałem 😀
Jak podobała mi się jakaś melodia, to ze słuchu ją sobie grałem. Myślałem, że każdy tak ma i może sobie zagrać coś co usłyszy. Dzisiaj wiem, że niestety tak nie jest.

Oto ten akordeon, mam go do dzisiaj 

Royal Standard 32 - prod. ok 1950r

Uczyłem się prywatnie od dwóch Nauczycieli muzyki, z książek, ze szkoleń, od zdolniejszych ode mnie i przede wszystkim grając niemal każdego dnia.

Do końca życia będę pamiętał pierwszą lekcję i to co mi powiedział pierwszy Mentor (1991r): „Od dziś koniec grania ze słuchu, tylko nuty, żadnego chałturzenia” Oczywiście nie znaczyło to, że nigdy mam sobie nie grać ze słuchu, tylko w trakcie trwania szkoleń.

Na zawsze zapadła mi również pierwsza lekcja u drugiego Mentora 4 lata później. Na pierwszej lekcji dał mi nuty do „Nie płacz, kiedy odjadę”, kazał zagrać. Sam wyszedł i stanął przed drzwiami, zapalił papierosa, a gdy skończyłem grać powiedział (to była środa): „W niedzielę zagrasz na Koncercie z okazji Dnia Kobiet”. Myślałem, że się …. ze strachu. Miałem wtedy 13 lat, byłem gruby i się wstydziłem wszystkiego. To były najdłuższe 5 dni w moim życiu. Zagrałem dwa utwory, przy ponad 300 -setnej widowni, na klawiszach.

Co najlepsze, mam nagranie z tego Koncertu z 1995r. Tata mój miał już wtedy kamerę i nagrał:

Od 1995 roku, występuję na scenie,  z zespołem od 1998r., Były to przyczepy traktorowe  ustawiane na boiskach w pobliskich wioskach. Można było wtedy nieźle dostać w łeb, jak się kiepsko grało, lub za długa trwała przerwa lub, chciałeś skończyć już grać o 6 rano – nie do pomyślenia i to wszystko za 80 zł, dzielone na 4 osoby.

Popsułem też jeden akordeon, grając na powietrzu, gdzie padał deszcz. Było zadaszenie, ale akordeon nadawał się do remontu. To był Hohner Atlantic IV…

Podsumowanie

Akademia Muzykanta jest też dla osób, które wiedzą na pewno, że nie pójdą już do szkoły muzycznej, choć bardzo by chciałby wrócić do gry na akordeonie.

Jest dla osób, które chcą przypomnieć sobie i utrwalić podstawy muzyczne w sposób prosty i łatwy. W miłej atmosferze i szampańskim klimacie 😉

Życzę sukcesów i pamiętaj:

„Przegraj Swoje Życie Na.. Akordeonie Oczywiście”

.
Przewiń do góry
.

Już Uciekasz do Diaska?

Ok, ok, ale zostaw chociaż swojego maila, żebym mógł Ci od czasu do czasu, podesłać jakąś ciekawą wiadomość o akordeonach. 

Trzymaj się :) 

 
 
.