/ AKORDEONY/ 1 comments

Serio pytam? Jeżeli masz od dłuższego czasu jeden akordeon, nie grałeś nawet na kolegi akordeonie, to skąd wiesz, że Twój akordeon jest sprawny? Wydaje Ci się, że ma dobrą kompresję, czy to wiesz na pewno. Stroi poprawnie, czy wydaje Ci się, że stroi?

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie Pan Zygmunt, znajomy z facebooka, który zostawił tam komentarz (link komentarza na fb>>>) pod innym artykułem o „Śmierdzeniu Miecha”>>>

Pan Zygmunt napisał, że warto mieć kilka akordeonów, jeden dla siebie – na występy publiczne, a innego do grilla, czy do cioci na imieniny.
Z posiadaniem więcej jak jednego akordeonu, wiąże się też inna ważna sprawa, mając kilka akordeonów – masz porównanie.

Przyzwyczajenie Do Akordeonu

Pisałem już o tym w poradniku „Zanim Kupisz Używany Akordeon”>>>, gdy masz w domu jeden akordeon od wielu, wielu lat, nie dość, że przyzwyczaisz się jego zapachu (może nawet śmierdzieć, ale po długim okresie obcowania, przyzwyczaja się do każdego zapachu) to jeszcze przyzwyczajasz się do rozstrojonych dźwięków, do tego stopnia, że później wydaje Ci się, że to inne akordeony nie stroją. Takiego zjawiska nie wymyśliłem, tylko zauważyłem, a nosi nazwę habituacji. Polega ono na tym, że ludzie mieszkjący koło lotniska, po długim czasie, nie słyszą samolotów, czy mieszkańcy sąsiadujący z torami kolejowymi, nie słyszą pociągów itp.

Z akordeonami jest jeszcze jeden problem – wartość sentymentalna. Ciężko jest się pozbyć akordeonu, na rzecz nowego, gdy ten mamy w podarku od, albo po np. Dziadku

Zdj. Mój akordeon, który mi został po Dziadku Tadeuszu, ponad 70-cio letni Royal Standard

Nie jestem jeszcze ekspertem od akordeonów, nie miałem w rękach jeszcze akordeonów wyższej klasy niż Hohner, Horch, Weltmeister, Muza, Royal Standard czy Delicja, są osoby w grupach na facebooku, do których też należę, które mają znacznie większą wiedzę ode mnie i doświadczenie ( może dlatego, że jestem jeszcze bardzo młody 😀 – żart oczywiście, już 40-stka na karku zbliża się dużymi krokami 😉 ), ale – jak już pisałem w „Jak Poprawić Kompresję W Akordeonie”>>>, miałem jakiś czas temu Royala Standarda 120-tkę, dość ciężką, ale grało się na niej przyjemnie, była 4-ro chórowa.

Później nieco nowszą 80-tkę Caprice od Weltmeistra w znakomitym stanie, (która pojechała do znajomej Małgorzaty, aż do Toronto w Kanadzie – mam nadzieję, że dojedzie bezpiecznie na miejsce) a teraz pojawił się Royal Standard 96, też 4 chórowy. Założyłem paski, jak przywiózł go kurier i jak pisałem w poprzednim artykule,… co jest kurde grane?! Akordeon gra, ale nie ma tego czegoś, zadęcia, frajdy ani przyjemności z grania. Niby wszystko ok, ale tak czy siak, miałem już porównanie do sporej liczby innych akordeonów. Wyczułem w moment, że jest coś nie halo.

Jestem przeciwnikiem rozkręcania, otwierania akordeonu, ale musiałem zrobić wyjątek. Okazało się, że głośnice, jak już w którymś z kolei akordeonie, były słabo dokręcone.

Gdybym miał ten akordeon od x lat, nie ograłbym z 20 innych akordeonów, nawet nie wiedziałbym, że coś jest nie tak. Prawdopodobnie przestabym grać w ogóle, bo takie granie nie sprawia frajdy, radości.

Krótka Historia Weltmeistra 40

Dostałem kiedyś Weltmeistra 40-sto basowego i aż 3 chórowego. Totalna porażka, pomimo tego, że stroił, kompresji to on nie miał w ogóle. Trzeba było nim fachlować, jak gejsza swoim wachlarzem. Po zagraniu oberka, byłem wymęczony, zniesmaczony i zniechęcony. Gdybym na taki akordeon trafił w dzieciństwie, to dzisiaj raczej w ogóle bym nie grał. Nie wiem, czy bym potrafił przy ognisku na gitarze zagrać choć „Przeżyj to sam” Lombardu.

O zgrozo, wystawiłem go, chyba za 300zł na znanym portalu sprzedażowym, gdzie napisłem, że wymaga remontu, a odezwał się jako pierwszy Dom Kultury z jakiegoś miasta, do nauki dla dzieci. Później kolejne osoby, do nauki… masakra…

Oczywiście, nie sprzedałem im go, a wręcz napisłem, żeby nie sępili dla dzieci pieniędzy, dołożyli coś i kupili jakiś sensowny akordeon z dobrą kompresją.
Wyobrażasz sobie, jak dziecko zakłada taki akordeon i się uczy na nim grać? To tak jakby kazać kierowcy cieżarówki, jeźdźić po mieście bez wspomagania kierownicy. To tak jak mieć komputer w domu bez myszki. Da radę? – no da radę, ale będzie to dwa razy: pierwszy i ostatni raz 🙂


I tak dopisałem, że zniechęcą dzieci takim szmelcem do grania. Sprzedałem go stroicielowi, jako do remontu. Mam nawet filmik, jak na nim grałem:

Wnioski

Warto raz na jakiś czas zmienić, dokupić, pożyczyć, zagrać na innym akordeonie, niż przez całe życie na swoim.
Jeżeli nie masz pieniędzy na kupno nowego instrumentu, a nie wiąże Cię nic sentymentalna z obecnym, sprzedaj swój akordeon i kup inny. Jeżeli sie boisz, że trafisz na gorszy egzemplarz, poszukaj i poczytaj tu blogu znajdziesz informacje, na co uważać, o co się spytać sprzedającego. Naprawdę czasem za groszę, można znaleźć perełki.

Zmiana instrumentu na inny, ma też inną zaletę, dotyczy to wszystkich instrumentów, nie tylko akordeonów. Nowy ( inny, używany) instrument sprawi, że zaczniesz więcej grać. Zawsze coś nowego zachęca, wciąga i chcesz więcej i więcej. Tym samym dzięki zmianie instrumentu, będziesz częściej po niego sięgał.

Warto raz co jakiś czas zmienić instrument.

Pamiętaj podzielić się swoimi wnioskami pod artykułem.

Pozdrawiam

Jacko Muzykant

Share this Post

1 Comment

  1. Ktoś ma jakieś inne wnioski?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.